Rozmowa z Michałem Stachowiakiem, trenerem i członkiem zarządu klubu Malta-Ski

Jaki to był sezon dla naszego klubu?

Był bardzo udany. Zacznę od tego, że było stosunkowo mało wypadków. Najlepiej, gdyby nie było ich w ogóle, ale przecież narciarstwo to sport dynamiczny, na dużych prędkościach, który niesie za sobą ryzyko urazów.

Obóz rodzinny we Włoszech nie należał do najszczęśliwszych. Było kilka poważnych kontuzji.

Tak, ale tam kontuzje głównie mieli rodzice. Rozmawiałem na ten temat z dr Ruszkowskim, naszym klubowiczem, który przyznał, że chyba znaczenie miał brak przygotowania fizycznego u części rodziców naszych zawodników. Te kontuzje zdarzały się najczęściej trzeciego, czwartego dnia, już na pewnym zmęczeniu. A przy takiej dawce ruchu trzeba się wcześniej przygotować, żeby mięśnie przygotować do takiego wyjazdu i wysiłku. Wyciągniemy z tego wnioski i będziemy zachęcali rodziców przed kolejnymi wyjazdami do popracowania nad swoją kondycją. Może też stworzymy jakieś zajęcia, które pozwolą im dobrze się przygotować do takiego tygodnia na nartach.

Zakończony sezon, pod względem sportowym, był bardziej udany od poprzedniego?

Myślę, że tak. Duże sukcesy na arenie ogólnopolskiej odniósł Kacper Kowalski. Był najlepszy w swoim roczniku i piąty w swojej kategorii wiekowej. Jesteśmy z tego bardzo dumni. To pokazuje, że jazda na „szczotce” daje bardzo dużo. Dzieciaki później na zawodach w górach bardzo dobrze sobie radzą, co świadczy o tym, że jesteśmy w stanie solidnie ich przygotować. W tym sezonie nasi zawodnicy startowali w różnych, dobrze obsadzonych zawodach w polskich górach. Jak równy z równym walczyli z zawodnikami z gór. Myślę o zawodach Ligi Śląskiej, Pucharze Reksia oraz Lidze Sudeckiej. W tych startach zajmowaliśmy najwyższe lokaty. Dobrze wypadliśmy także na zawodach Family Cup. Dorasta nam ponadto kolejna grupa zawodników z roczników 2003-2004, która będzie mogła walczyć o Polpunkty.

Wspomniałeś o zawodach Family Cup. Ale ich spadający prestiż i obsada, myślę tu o zawodach ogólnopolskich w Kluszkowcach, raczej nie zachęcają do dalszych startów. Klub zamierza nadal uczestniczyć w tych zawodach?

Mistrzostwa Wielkopolski Family Cup stoją na dobrym poziomie. Ale finał ogólnopolski rzeczywiście miał małą konkurencję. Czy odpuszczamy? Jeśli będzie chęć poszczególnych zawodników, to w przyszłym roku taki wyjazd zorganizujemy. Osobiście jednak będę szedł w tę stronę, żebyśmy pojechali na Ogólnopolski Finał Lig Alpejskich. To najlepiej obsadzone zawody w Polsce dla dzieci i młodzieży. Ale żeby zakwalifikować się do tych zawodów, najpierw trzeba jechać w jakieś lidze.

W takim razie, w której lidze klub zamierza wystartować w nadchodzącym sezonie?

Chcemy dołączyć do Ligi Śląskiej. Głównie dlatego, że te zawody się odbywają, raczej nie są przekładane, mają także dobrą obsadę. W poszczególnych kategoriach startują dobrzy zawodnicy, dlatego mamy z kim się ścigać i do kogo porównywać. A chcemy porównywać się z najlepszymi. Liga Sudecka jest bliżej niż zawody na Śląsku i w Beskidach. Jednak zawody w Sudetach często były przekładane, czasami z niejasnych powodów. Kiedy już mieliśmy przygotowaną całą logistykę związaną z wyjazdem, wtedy okazywało się, że zawodu zostały odwołane. Poza tym to jest głównie liga klubu z Wrocławia i jeszcze kilku innych z gór. Dlatego kierujemy się w stronę Ligi Śląskiej, która ma dobrą obsadę i zawody odbywają się regularnie. Jesteśmy po pierwszych rozmowach i realizujemy ten plan. Celem jest uzyskanie przez naszych zawodników jak największej liczby kwalifikacji do Ogólnopolskiego Finału Lig Alpejskich.

W zakończonym sezonie nie brakowało też trudnych tematów. W klubie pojawia się coraz więcej zawodników, na treningach bywa bardzo tłoczno, co z kolei obniża efektywność treningu, grozi zderzeniami zawodników. Klub zamierza coś z tym zrobić?

Druga część sezonu była znacznie lepsza pod tym względem. Przyblokowaliśmy liczbę przejść do grup sportowych. Trafiały tam dzieci, które naprawdę chciały jeździć sportowo. Zwracaliśmy też uwagę rodzicom, żeby byli świadomi, z czym się wiąże jazda w grupach sportowych. W przyszłym roku będziemy to kontynuować. Dzieci, które nie są predysponowane do grupy „Sport”, pozostaną w grupie „Fun”. W zamian za to na grupach „Fun” również będziemy ustawiać slalomy, żeby dzieci jeżdżące bardziej rekreacyjnie zapoznały się z jazdą sportową. W najmłodszych grupach mamy też sporą grupę chłopców 5-6 letnich, którzy bardzo dobrze rokują, jeśli chodzi o jazdę sportową. Te dzieci, które są lub trafią do grupy „Sport”, powinny trenować dwa razy w tygodniu. Byłoby dobrze, gdyby miały swój sprzęt. Będę też zachęcał, by nie ograniczały się tylko do zajęć na Malcie. Już teraz wiele naszych dzieci ma dodatkowe aktywności fizyczne, nie tylko narty. To jest akrobatyka, ćwiczenia czucia głębokiego, piłka nożna, ale i balet oraz taniec, które również bardzo dużo dają.

Jakie zajęcia klub przygotował dla dzieci i młodzieży w okresie wiosenno-letnim?

Na pewno będą zajęcia na rolkach, które w zeszłym sezonie bardzo dobrze wypaliły. To będzie jazda nie tylko na tyczkach, ale też nauka jazdy od podstaw. Rok temu pojawiło się 20-30 zawodników oraz ich rodzice. Planujemy też zajęcia ogólnorozwojowe. Mamy wstępnie zarezerwowaną salę gimnastyczną przy Drodze Dębińskiej. W sobotnie poranki, do wakacji, będziemy chcieli prowadzić takie zajęcia. A w pierwszy tydzień wakacji odbędzie się obóz windsurfingowy w Kamienicy pod Wągrowcem. Myślimy o różnych atrakcjach na tym obozie, żeby nie skupić się wyłącznie na wysiłku fizycznym. We wrześniu wrócimy do zajęć ogólnorozwojowych, a od października rozpoczniemy kolejny sezon na Malcie.

Klub planuje inwestycje w sprzęt?

Udało nam się kupić w USA pomiar czasu, który dobrze funkcjonował na obozie w Paganelli. Chcemy też kupić tablicę wyników, która będzie kompatybilna z amerykańskim pomiarem czasu. Wystąpiliśmy o dofinansowanie z Ministerstwa Sportu. Chcemy też za te pieniądze kupić drugą wkrętarkę, która ułatwi rozstawienie slalomów. Do końca czerwca tego roku powinniśmy wiedzieć czy nasz klub dostał dofinansowanie.

Na niedawnych zawodach klubowych, kończących tegorocznych sezon, były spore kłopoty z pomiarem czasu. Dlaczego, skoro klub niedawno kupił nowy sprzęt?

Tak było, ale to nie wynikało z winy klubu. Nasz pomiar czasu obsługiwał zawody dla najmłodszych i nie było z nim problemów. Natomiast zawody dla starszych były mierzone na pomiarze wypożyczonym z Malty. Wydawało się, że będzie niezawodny. To ten sam pomiar, który obsługiwał cykl Grand Prix. Sądziliśmy, że sprzęt nie będzie szwankował. W końcu podjęliśmy decyzję, że nasz pomiar czasu przeniesiemy również na zawody, które odbywały się z trzeciej półki.

Szykują się jakieś zmiany w grupach zawodniczych lub w kadrze trenerskiej?

Powiększyliśmy kadrę w tym sezonie. Mamy 9 trenerów w grupach zawodniczych. Pojawiają się kolejni kandydaci. Na pewno czeka nas pewna reorganizacja w grupach sportowych. Chcemy bardziej spożytkować umiejętności poszczególnych trenerów. Myślę na przykład o Przemku Paterze. Jego potencjał, doświadczenie chcielibyśmy bardziej wykorzystać. Czasami zmiana trenera lepiej wpływa na zawodnika. A jeśli będzie potrzeba wzmocnienia kadry trenerskiej, na pewno będziemy podejmować takie decyzje. Ale na razie jest na to za wcześnie, nowy sezon ruszy przecież za kilka miesięcy.

Dziękujemy ze rozmowę.

Sponsorzy:

wykonanie: stream software